zdjęcia z Torunia

Czytasz wypowiedzi znalezione dla hasła: zdjęcia z Torunia




Temat: Kraków + Toruń
w Toruniu
Moje ulubione miejsca:
Jedzenie - wegetarianskie - Greenway (na tyłach katedry , ul Łazienna), pierogi
: pierogarnia na Moscie Paulińskim pierogarnie.com/index.php, kluski
ziemniaczane z serem albo kapustą i pyszne zupy - Piata Klepka na Podmurnej,
boskie naleśniki - Manekin albo na starym rynku albo na Wysokiej.
troche drozej - Gęsia szyja, zaraz obok piatej klepki, Kuranty - na starym rynku
Czekolada/kawa - dom czekolady koło teatru, albo na Szerokiej
Knajpy : Barani łeb (pod Gęsią szyją, w piwnicy), Tantra na Rynku Nowomiejskim,
Niebo na rynku staromiejskim, w podziemiach Ratusza, albo zaraz obok - Pod
Aniolem.Jest tez NRD - knajpa z klimatem jak w tytule
www.lastfm.pl/venue/8783003
i jeszcze torunska piwnica artystyczna - na koncercik www.tpart.pl/index.php
Koniecznie wejdzcie na wieże ratusza. Mozna obskoczyc zamek.
Wyjazd do Piwnic - 12 km od torunia, moze Was zaskoczyc. Jesli wypadnie dzien
roboczy to nie wiem, czy ktos wpusci za brame, tam sie pracuje - to jest
zamiejscowe Centrum Astronomii UMK, ale jesli akurat bedzie weekend to moze
moze. Tak czy owak warto tam pojechac zobaczyc antene nawet zza płotu (30m
srednicy robi wrazenie)Zwiedzanie z przewodnikiem kopuł z teleskopami i parku
jest mozliwe za opłatą chyba ze akurat trafi sie na Festiwal Nauki, wtedy jest
za darmo i w dodatku mozna przyjechac wieczorem i cos niecos przez teleskopy
zobaczyc. Zachecam do przyjazdu podczas Festiwalu bo wtedy w Toruniu sie tyle
dzieje ze nie wiadomo na co isc i wszystko gratis www.festiwal.torun.pl/
Planetarium dobre dla dzieci, owszem - dorosli w tym czasie moga wyskoczyc na
kawke do czekoladarni , bo to akurat naprzeciwko.
Przy kilkudniowym pobycie mozna wyskoczyc na Zamek Bierzgłowski
albo zrobić sobie piknik i zwiedzanie w Forcie IV.
Rejs barką po Wisle tez fajny, mozna sie opalić
I najważniejsze - Spacer po starówce po zmroku i widok miasta z mostu drogowego
lub z przystani po drugiej stronie rzeki (tez koniecznie po zmroku - moze
słowiki dadzą się posłuchać) Stamtąd bedziecie miec niesamowite zdjęcia.
pozdrawiam i życze miłego wypadu
aha, jeden dzien mozna spedzic w ciechocinku - polecam.




Temat: GUS nas policzył
W Toruniu buduje sie u rusza ok 45 km drog (obwodnica, srednicowka, Ligi
> Polskiej, Trakt lesny, Lubicka, Bydgoska).
> No to pokaz mi w B-czy 90 km drog budowanych obecnie?
>

Testu dla gimnazjalistów byś nie zdał kolego. Z czytaniem ze zrozumieniem
cienko. Nie pisałem że teraz budujemy więcej ale że juz zbudowaliśmy i w jak
wszędzie w mniejszych miastach dopiero zaczyna się budowac i nadganiać dlatego
fundusze wojewódzkie sa teraz kierowane na infrastrukturę Torunia.

> W Torunu otwarto w osstatnich latach 3 nowe muzea i Orbitarium. A moze pokaz
mi

Z wielkim trudem finansowym ale jednak w końcu zbudowano Operę Nova. Koleś te
muzea Twoje całe zmieściłyby się w najmniejszym kręgu. No ale Ty o tym przeciez
nie wiesz prawda? Wiesz doskonale tyle że przemilczysz zawsze takie fakty.

>
> w wiekszej Bydgoszczy 6 nowych muzeow i 2 atrakcje klasy planetarium - po
> 150.000 turystow kazda?
>
> W Toruniu studiuje 50.000 studentow - czy w wiekszej Bydgoszcz jest ich
> 100.000 ?

Nie 100 000 ale ponad 50 000 razem licząc oczywiście uczelnie prywatne. Daje to
ciutek powyżej ilości studentyów Torunia. Taki mit rozpowszechniacie sobie
tylko na forum

>
> Torun odwiedza 1.500 miliona turystow - Bydgosz czmna 3. miliony ? :-)

Nie Bydgoszczy nie odwiedza wielu urystów. Tu się przyjeżdża w interesach lub
przejazdem zwiedza kilka zabytków.

Wiesz co? mam pomysł popatrz sobie na mapy i zdjęcia sateklitarne googli. Tam
Toruniek jest ledwie widoczny i zdjęcia nawet nie oddają jego kształtu,. W
Bydzi możesz na nich zobaczyc nawet swój samochód zaparkowany przed domem. Ja
myślę że gdyby Toruń był tak bardzo znany na świecie to raczej mapy turystyczne
i zdjęcia z googli byłyby dokładniejsze. To jest prawdziwie niezależny test
ważności miasta. No i nie macie do kogo się poskarżyć.





Temat: Konkurs fotograficzny
Konkurs fotograficzny
KONKURS FOTOGRAFICZNY
Z OKAZJI 530 URODZIN MIKOŁAJA KOPERNIKA
„O OBROTACH SFER ...”
POD PATRONATEM
- PREZYDENTA MIASTA TORUNIA MICHAŁA ZALESKIEGO
- SENATOR RP KRYSTYNY SIENKIEWICZ
ORGANIZATOR
- FUNDACJA NA RZECZ POMOCY I ROZWOJU ZESPOŁU SZKÓŁ
MUZYCZNYCH IM KAROLA SZYMANOWSKIEGO W TORUNIU
CELE I ZAŁOŻENIA PROGRAMOWE
- uświetnienie obchodów 530 urodzin Mikołaja Kopernika
- fotograficzna prezentacja tematyki związanej z miastem urodzin astronoma
- próba artystycznego przedstawienia oddziaływania wielkiego astronoma i
jego
dzieł na współczesność
- promocja miasta urodzin Mikołaja Kopernika
ZASADY UCZESTNICTWA
1.Konkurs ma charakter otwarty i jest dostępny dla wszystkich fotografujących
2.Każdy uczestnik może nadesłać do 5 prac. Zestawy wielozdjęciowe będą
traktowane jak jedna praca.
3.Technika prac jest dowolna
4.Format prac co najmniej 18x24 cm.
5.Zdjęcia nie mogą być oprawione i podklejone.
6.Każde zdjęcie należy czytelnie opisać podając: godło autora, numer pracy
oraz tytuł
7.Do prac należy dołączyć zaklejoną kopertę opatrzoną godłem, zawierającą
imię i nazwisko i pełen adres z numerem telefonu lub e-mail autora.
8.Prace w sztywnych kopertach należy dostarczyć (pocztą lub osobiście) na
następujący adres : DOM MUZ ul.Podmurna 1/3 87-100 Toruń
9.Do udziału w konkursie nie dopuszcza się fotografii, które
- zostały dostarczone po terminie
- zostały zrealizowane przez członków jury
10.Jury zadecyduje o:
- zakwalifikowaniu prac do konkursu
- zakwalifikowaniu fotografii na wystawę
- przyznaniu nagród pieniężnych:
I nagroda 1.000 zł.
II nagroda 700 zł.
III nagroda 500 zł.
oraz wyróżnień i nagród specjalnych o wartości 800,- zł
11.Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do nieodpłatnej reprodukcji prac w
celach reklamowych związanych z konkursem.
12.Prace nagrodzone i wyróżnione przechodzą na własność organizatora.
TERMINARZ
1.Dostarczenie prac: do 15.02.2003 r
2.Otwarcie wystawy pokonkursowej wraz z werdyktem jury i wręczeniem nagród
odbędzie 19.02.2003 r. w Dworze Artusa w Toruniu .
3.Zwrot prac do 31.03.2003 r ,osobiście w DOMU MUZ ul.Podmurna 1/3
87-100 Toruń ,a prace uczestników spoza Torunia zostaną odesłane pocztą.
Nadesłanie prac jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu.
Wszelkie pytania prosimy kierować:
pod telefony kontaktowe +48 602272009 +48 602214624 lub
budan@poczta.onet.pl

Regulamin jest tez dostępny na
stronie:www.zsmtorun.inf.pl/konkurs_foto.htm



Temat: "Ostatnie takie miejsca na Ziemi"
"Ostatnie takie miejsca na Ziemi"

Od jutra na warszawskim Starym Mieście będzie można oglądać 90
wielkoformatowych zdjęć przedstawiających najpiękniejsze zakątki świata i Polski.

Wystawa plenerowa "Ostatnie takie miejsca na Ziemi" przygotowana przez
"National Geographic" prezentuje miejsca nie zmienione jeszcze przez
człowieka. Będzie na niej można zobaczyć zdjęcia ze wszystkich kontynentów,
wszystkich stref klimatycznych i krajobrazowych, fotografie robione spod wody,
z powietrza, z i spod ziemi, zdjęcia wielkich przestrzeni i mikroświata.
Na wystawie znalazły się także fotografie naszego kraju. Fotografowie
"National Geographic" odkryli niezwykłe, dzikie miejsca, między innymi, w
Biebrzańskim Parku Narodowym, w Białowieży, Bieszczadach i na szczycie Śnieżki.

Na wystawie można podziwiać prace światowej sławy fotografów miesięcznika,
m.in. Steve'a McCurry'a, Sama Abella, Chrisa Johnsa i Tomasza Tomaszewskiego.
Znalazły się na niej także zdjęcia innych polskich fotografów. Są to
współpracownicy polskiej edycji magazynu, m.in. Jacenty Dędek, Piotr Skórnicki
i Maciej Fiszer.

Jest to szósta wystawa fotografii "National Geographic" w Polsce, ale pierwsza
w plenerze. Wcześniejsze, między innymi, "Wyprawy na końce świata" czy "Świat
w obiektywie National Geographic", obejrzało około miliona widzów.

Zdjęcia w Warszawie będą prezentowane do 16 lipca wzdłuż murów obronnych
Starego Miasta - od Placu Zamkowego do pomnika Kilińskiego. Później wystawa
pojedzie do Sopotu, Mikołajek, Torunia, Poznania i Krakowa. Ekspozycję będzie
można oglądać bezpłatnie. (sm)
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8370768&rfbawp=1151516987.840



Temat: Szmak kontratakuje!
poza tym cholernie drażni mnie taka niekonsekwencja...

...jak wyszła sprawa z rzeźbami Runy to Szmak był "oburzony" - kurcze, ale czym
różnią się rzeźby Runy od wózka, osiołka czy cukierniczki?

No może nie mam tak wyrafinowanych gustów jak pan Szmak by dojrzeć subtelne, ale
zapewne istotne różnice...

...tylko czy one naprawdę istnieją? I w jednym i drugim przypadku chodzi o
jakieś proste nawiązania - do bajek Mickiewicza czy do historii Torunia. Rzeźby
Runy wprowadzały bardzo dziecinny klimat, to się nie przyjęło - pasowałoby w
parku na Bydgoskim, ale nie wzdłuż ulicy chyba... Ale czy poziom interpretacji
szmakowych rzeźb jest poważniejszy? To również bardzo dziecinne....

Wydaje mi się że dla turystów powinna istnieć dobrze oznacza trasa zwiedzania...
tak aby można było poznać duży kawałek historii, obejrzeć stare zdjęcia i ryciny
dotyczące Torunia na ulicy, po prostu spacerując między punktami 1,2,3,4...itd...

Czy przewodnikiem mają być te figurki? W planetarium przewodnikiem jest chyba
Kopernik - czemu nie mógłby być takim przewodnikiem w Toruniu?

Ja kilka razy, podczas podróży, pożyczałem sobie do zwiedzania zestaw audio - z
nagranym głosem przewodnika, jednym guzikiem się puszcza play bo odsłuchać
audycji stojąc w miejscu "3"... nie każdy przyjeżdża w grupie i stać go na
przewodnika... Nie wiem, czy w Toruniu można takie coś pożyczyć i gdzie...

drogowskazy są chyba tylko widoczne na starym rynku...

...nie chcę mówić, że wiem lepiej co robić niż Szmak. Każdy ma pewnie jakiś
pomysł - ale nad takimi rzeczami pracuje się zespołowo jednak... a pomysły
ryzykowne i budzące taki ostry sprzeciw jak wasz trzeba jednak inaczej
sprzedawać niż tak jak to robi Szmak...




Temat: Ciekawe badania natężenia ruchu w Szczecinie
> 1. bardziej usprawni ruch w mieście likwidacja parkingów (ich przeniesienie na
> boczne ulice, do oficyn i parkingów podziemnych) przy głównych ulicach i
> utworzenie w to miejsce dodatkowych pasów ruchu, niż likwidacja chodników dla
> poszerzenie parkingów (co i tak w wielu miejscach jest niemożliwe)

Oczywiści że tak.
Wszystko co ma na celu zwiększenie przepustowości a i prędkości jest jak najbardziej wskazane.

> i właśnie mądzrze przeprowadzona rewitalizacja pomoże
> rozwiązać te problemy.

A ta proponowana dzisiaj to mądra jest?

>2. miasto powinno wykorzystywać wszystkie szanse. w centrum fabryk się nie
> postawi, więc może lepiej zrobić tu dzielnice rozrywkową niż slamsy.

Ja o biznesie Ty o fabrykach. Jak napiszę o biurach, przedstawicielstwach czy lokalnych centrach informatycznych to znowu odpiszesz, że meneli popieram albo stacje benzynowe.

> przykład lublina, torunia, czy zamościa jest o tyle trafny, że nie są to
> miasta tak atrakcyne turystycznie jak kraków, a mimo to deptaki spełniają tam
> doskanale swoją rolę (mogę ci wysłać zdjęcia jako dowody).

I właśnie obawiam, się tego, że ze Szczecina Toruń chcesz zrobić. Brr.
Za zdjęcia dziękuję. W Lublinie i Toruniu bywam regularnie. Mam też tam rodzinę, która o niczym innym nie marzy jak się wyrwać z tego zadupia.

> 3. jeśli ludzie chcą tu inwestować w gastronomię to trzeba im stworzyć
> warunki. no chyba że namówisz ich żeby zamiast tego postawili fabryki.

Warunek numer jeden bogate miasto - mieszkańcy. Warunek dwa niskie podatki i opłaty. Warunek trzy to sprawna komunikacja i duża liczba miejsc parkingowych dookoła.

Pozdrawiam
Fugazi




Temat: Remont pomnika Mikołaja Kopernika
Remont pomnika Mikołaja Kopernika
Mikołaju, tylko wróć do nas!!!!!!
Na około 3 miesiące toruńską starówkę opuści wielki astronom - Mikołaj
Kopernik.
Posag uda się do renowacji i oby była to udana wyprawa, aby nasz
Mikołaj trafił do dobrych fachowców. Cieszy fakt, ze oprócz czyszczenia
posągu przywrócony zostanie pierwotny wygląd tego miejsca starówki. Dobrze by
było aby remont ten został wykonany porządnie, i nie zostały popełnione takie
błędy jak przy renowacji południowej ściany ratusza - źle zrobiona
kolorystycznie, a po za tym nie dochowany termin zakończenia renowacji.
Mam nadzieje, ze wraz z tym remontem wymienione zostaną chodniki w
okolicy pomnika Kopernika - na dzień dzisiejszy wyglądają tragicznie.
Turyści odwiedzający Toruń pewnie sobie pomyślą, że ukradli nam
Kopernika. A astronom już tyle lat zasłużenie stoi na toruńskiej
starówce (od 1853 roku według projektu rzeźbiarza Fryderyka Tiecka),
zawsze gotowy do zdjęcia, miał prawo wyjechać na małe wakacje. Wreszcie
władze Torunia postanowiły dać mu urlop, aby trochę wypoczął, oczyścił swoje
wdzianko, w tym czasie pojawi się nowy cokół, w otoczeniu pomnika sadzawka,
wodotrysk, z przodu sporych rozmiarów kopuła i upragniony pewnie przez
Kopernika towarzysz - wykonany z brązu delfin. Na brak towarzystwa astronom
nie może narzekać, codziennie wokół niego przewija się tysiące ludzi, wiele z
nich robi sobie z nim zdjęcie, ale w nocy gdy wszyscy śpią w swoich łóżkach z
delfinem będzie mu raźniej. Do niedawna jeszcze w trzymanej przez Kopernika w
lewej ręce kuli ziemskiej całą wiosnę i lato mieszkał gołąb, ale niestety
pewnie czynsz był za duży i musiał się wyprowadzić.

Łukasz Jabłoński




Temat: Zlot, zlot i po zlocie...
witajcie
Już jestem www czyli wypionowana, wyspana, wypoczęta i gotowa napisać kilka
słów nt. zlotu.
A więc ... niestety nie mamy kompletnego zdjęcia uczestniczek zlotu (jakos nie
było czasu go zrobić <lol> .WNIOSEK: zlot był za krótki . Dzięki przytomności
umysłu Angie mamy zdjęcie "częściowe" z sobotniego dopołudnia (brak na nim Hani
z Gliwic, Magdy z Torunia, Gosi z Siedlec, Gosi z Wawy, Asi z Łodzi i koleżanki
z Lublina - wybacz nie pamiętam imienia) ... oznacza to, że było nas 17 +
goście (4 Amazonki, dwie fotoreporterki i oczywiście nasi duzi i mniejsi
panowie)... Jak na "pierwszy raz" całkiem nieźle
Koszulkę dla Suzi zabrała Aneka, dla Doroty Sila, Sarawi koszulkę wyslę ja ...
Reggie, Bess - proszę o adresy na maila gazetowego, żebym mogła przesłać
koszulki również i Wam.
Ogromnie żałuję, ze w wyniku nieporozumienia (to nauczka na
przyszłość) "zgubiłyśmy" na starcie przejażdżki dwa furacze w których były
osoby mające za zadanie nakręcić nam filmik i obfotografować każdą podczas
jazdy ... Mam nadzieję, że to była jedyna "wpadka" organizacyjna którą
zaliczyłyśmy?
Sposób wymienienia się zdjęciami wymyśli Inga (cieszę się, że czuje się dobrze
i te kilka dni intensywnego wysiłku nie zaszkodziły ani jej, ani maleństwu).
Plakaty zostały rozdzielone, pojechały do Wawy, Łodzi i Wrocka ... w zamian
uzbieraliśmy dla Dragona 199 zł, ktore prześlę mu na konto podane na forum
śląskich motocyklistów .
Podsumowując ... nie udało nam się zatopić statku na którym rejsowałyśmy w
stronę zachodzącego słońca, spalić naszego miejsca zakwaterowania, wypić całej
ilości darmowego piwa i zjeść wszystkich kilogramów sponsorowanej kiełbasy, ale
udało się wszyskim bezpiecznie dojechać na spotkanie i wrócić do domu, z soboty
na niedzielę miałyśmy piękną pogodę i będziemy miały co wspominać w długie
zimowe wieczory ... A jeśli impreza się podobała i chcecie "powtórkę" za
rok to proszę zacząć szukać sponsorów



Temat: Kulturalne atrakcje
Kulturalne atrakcje
Przewodnik po godnych polecenia świątyniach kultury Torunia.
Cholera... tak mało komentarzy? Ja jedyny znów w taki miejscu?
Raju... Dobra. To uzupelnie chociaz.

GALERIA McDonald's

ul. Szeroka

Od pięciu lub wiecej lat ekspozycja stała zdjęć starego Torunia.
Zmienna ekspozycja kiczu i tandety wraz z performerami-amatorami
z ulicy. Odwiedzana przez zorganizowane wycieczki jak i
indywidualnie.

GALERIA "NAD WISŁĄ"

ul. Przybyszewskiego nad Wisłą

Nie wiem czy jeszcze czynna. Jak czynna to chyba 24h. Jak
najbardziej swiatynia kultury. Uważać na bodące barany na łące,
krowy i podmokłe tereny. Dojazd zazwyczaj samochodem, czasem
łodzią lub amfibią.

GALERIA STARY MŁYN

Stary Młyn

Co jakis czas wernisaże, ekspozycja sztuki ciekawej i różnej. Od
makatek ludowych po zdjęcia makaronu. Konkret.

GALERIA OGRÓD ZOOBOTANICZNY (z oddziałem w Górsku)

Mozna zobaczyć żywe elementy "Piramidy Zwierząt" Katarzyny
Kozyry.

GALERIA DOMU MUZ

Podmurna 1/3

Nieczynne do odwołania. Neistniejąca już, ale na Krupówkach
podsłuchałem że ma szanse na wskrzeszenie.

GALERIA RUSZ (AMS/Agora)

Bilbord na Grudziądzkiej, tuż za targowiskiem.

O tej światyni nie musze chyba wiele mówić. Co kilka tygodni
nowa odsłona, i tak od kilku lat. Szczegóły
free.art.pl/galeria_rusz/

GALERIA APATORA

K/S Apator Adriana, ul. Fałata

W pokoju prezesa i na korytarzach niespotykana kolekcja
proporczyków i materiałów klubowych z końca XX wieku.




Temat: Bydgoskie i Torunskie stadiony- porownanie
Bydgoskie i Torunskie stadiony- porownanie
Jesli chodzi o czystą statystykę bydgoszcz ma naprawde świetne stadiony- tzn.
jesli mówimy o ich pojemności- niestety jednak rzeczywistość jaka jest każdy
widzi...

Tak natomiast sie to przedstawia jesli chodzi o liczbę rzędów na trybunach na
najwiekszych stadionach:

*Chemik- 42 rzedy (ale tylko w najwyższym miescu większej z dwóch trybun)
maps.google.com/maps?q=bydgoszcz+poland&ll=53.104119,18.031032&spn=0.003115,0.007522&t=k&hl=en

*Zawisza- na prostych 26 rzędów, na łukach chyba 13- bo tam jest 2 razy
wieksza odległóśc między rzędami krzesełek
maps.google.com/maps?q=bydgoszcz+poland&ll=53.145535,18.020625&spn=0.003112,0.007522&t=k&hl=en

*Polonia- 16 rzędów- przynajmniej na trybunie C
maps.google.com/maps?q=bydgoszcz+poland&ll=53.127352,18.024670&spn=0.003113,0.007522&t=k&hl=en
* Stadion na Górzyskowie- stoi niedokończony ale trybuny ma tak duze jak Zawisza
maps.google.com/maps?q=bydgoszcz+poland&ll=53.108273,17.971133&spn=0.003114,0.007522&t=k&hl=en
W Toruniu stadiony sa oczywiście mniejsze :

*Stadion Miejski MOSiR - 11 rzędów- ale trybuny obiegają 2/3 stadionu.
Osobiście sądzę że ma zdecydowanie najbardziej estetyczny wygląd z wszystkich
w Bydgoszczy i Toruniu

*Apator- 10 i 9 rzędów

P.S. Zdjęcia z maps.goole.com bydgoskich stadionow sa w tes samej skali-
niestety Torunia nie obejmuje szczegółowe powiększenie.



Temat: Podroze, wycieczki a nawet dlugie spacery...
Moje spotkanie z miastem rozpoczęło sie od wejścia Bramą Klasztorną,potem Krzywa
Wieża,Spichlerze,dom Kopernika,Dwór Artusa,Kościoły/nie wymienię wszystkich/z
pokonaniem ponoć 200 schodów na wieżę Bazyliki Kadedralnej,....pałace,ruiny
Zamku Krzyżackiego.
Na każdej ulicy starego miasta czuć powiew historii a Starówka należy do
najlepiej zachowanych w Polsce i Europie.
Zchwycałam sie murowanymi o czerwonych dachach kamiennicami mieszczan o bogato
zdobionych portalach.
Były zdjecia pod pomnikami Kopernika i Flisaka,wizyta w Planetarium.
Duże wrazenie zrobił na mnie czystość i porzadek/brak psich odchodów/.
Turystów takich jak my wielu....biedni przewodnicy muszą się przekrzykiwać w
wielu językach.
Toruń miał szczęście,bo nie uległ zniszczeniu podczas działań wojennych w latach
1939-45/poza mostami na Wiśle/.Miasto kwitnie .
Po zakupie pierników i odwiedzinami w cukierni "Sowy" udaliśmy sie na nocleg.
Twierdza Toruń ma wiele fortów wzniesionych w latach 1879-1884 i w jednym z nich
FORT IV -mieliśmy swoją bazę.Przygotowano nam ognisko z kiełbaskami,smalcem i
ogórkami małosolnymi.Niestety impreza odbyła się pod zadaszeniem a kiełbaski
zjedliśmy na zimno,nikomu nie chciało się moknąć z kijem w ręku.Oczywiscie
spiewy,konkursy i coś mocniejszego ! Dobrze po północy,kiedy przestało padać
zaczęliśmy piec w folii aluminiowej ziemniaki z czosnkiem i masłem.Pycha!!!

Po 3 godzinach spania przewodnik musiał nam pokazać "resztę" Torunia i jedziemy
do Ciechocinka.Tam dwukrotnie doszczętnie zmokliśmy,kelnerzy robili awanturę,gdy
udaliśmy się na obiad...każdy znas ociekał wodą..nie mieliśmy już nic na
przebranie.Nawet tęznie nie działały.
Z piosenką "na ustach" wracaliśmy do domu.



Temat: Pociany w oparach codzienności
Maruda... tatuaz.. jaaaaa ale fajowo. Zdjecia musza byc koniecznie a co i gdzie
robis, tzn. na ktorej czesci ciala.
Anilam kciuki za kupki zacisniete, moja cioica byla uczulona na wszystko co
mozliwe i powiedzieli jej, ze tylko indyka gotowanego moze jest i ona tak na
tym indyku (tylko)przez 6 tyg. w czasie odczulania bylo. Moze sprobuj tak przez
weekend tylko an indyku przetrwac i zobaczysz co bedzie.
Dziewuchy wstyd, normalnie wstyd. Na PIERNIKI do Krakowo?????? Toz to do
Torunia sie jezdzi!!!! Ale Maruda jak juz jedzies to za mnie tez duzo zjedz,
tylko ja chce takiego z marmolada w srodku i w czekoladzie, i zeby swierzy byl,
taki miekki. Kiedys w Toruniu trafilam na swierza dostawe z gfabryki i nie
uwierzycie jezszcze cieple byly, w otwartych kartonach je przywiezli zeby sie
nie zagrzaly czy tam cos. Od placu gdzie stoi Kopernik schodzi sie taka mala
uliczka w dol i jak jestes 100 m od sklepu to juz czuc zapach na ulicy.

Chrumpsowa mnie endokrynolog i ginekolog mowili, ze niedoczynnosc tarczycy (ja
mam) nie wplywa na mozliwosc zajscia w ciaze, moze byc tylko problem w
donoszeniem, wystepuja statystycznie czestrze poronienia przed 12 tyg. Tu mowa
oczywiscie o niedoczynnosci pod kontrola a nie jakiejs rozbujanej bez opieki
lekarskiej.
A ty swoja droga to masz wytrzymalosc, ja juz bym na badania poleciala.
Potwors to ja Cie przytulam. Na tesciowa lej cieplym moczem i juz.
Bebel co Ty teraz bedziesz robila jak Tadziowe ubranka poprane?
No i ja nawoluje do wpisywania dni cyklu tych, ktore sie staraja.
Chcialam wyslac Balbince sms'a ale nie chce ode mnie wychodzic, ona na 19:45
dzisiaj idzie o ile dobrze pamietam, wysle jej ktoras esa please?

Ja dzisiaj humor mam nie za tegi. Nie wyspalam sie znowu, glowa mnie napieprza,
w pracy nie chce byc i nie wiem co jeszcze, ogolnie mi zle cos ale nie wiem co.
Malz z drogi schodzi i juz komus przez telefon narzekal, ze ja dzisiaj
marudze, ja mu dopiero marudzenie to moge pokazac.
Dzisiaj jedziemy do polskiego sklepu to mzoe cos dobrego sobei kupie. Chociaz w
takim humorze to pewnie co bede chciala to nie beda mieli i sie wkurze, i nic
nie kupie
Aha bylam wczoraj w sklepei na dzieciowe rzeczy popatrzec i cos kupic chcialam
ale nic mi sie nei podobalo, M. marudzil ze juz chce isc i nic nie kupilam.

Nasza Julka



Temat: do doświadczonych..długie
do doświadczonych..długie
Witam wszytskich forumowiczów. Mam 27 lat, nie wiem czy to nie jest
za późno na zmiany mojego uzebienia i czy będzie możliwe. Dopiero
wczytuje się w to forum i jestem zielona jeszcze bardziej..Mój
problem polega na tym że mam górną szczękę z 1 cm wysunietą do
przodu - na moje oko - i jedynki jedna na drugą powoli nachodzą na
siebie coraz bardziej. Poza tym krzywy zgryz u góry a na dole w
miare równo tylko chyba za dużo o jeden ząb bo po środku mi się
skrzywiły bo ciasno. Jak sie usmiecham nie wygląda to
tragicznie..ale bokiem widzę nawet na zdjęciach że mam zęby
wysuniete i jedynki krzywe. Ostatnio byłam z bólem zęba u dentysty i
lekko podpytałam czy jest możliwe zrobienie coś z tymi zębami. Co
prawda zbyła mnie, chyba nie chciało jej sie gadać..ale spojrzała i
powiedziała że nie mam ósemek więc nie widzi problemu z założeniem
aparatu. I tyle, a reszte mam się dowiedziec u ortodonty.

Czy możecie mnie oświecić w paru sprawach podstawowych?

Nie chcialabym (wiadomo, nikt by nie chciał) wydawac zbędnej kasy i
wolałabym w miare iść przygotowana na pierwszą wizyte u ortodonty.
Od czego zacząć.
1.Wyczytalam że wszytskie zęby muszą być wyleczone (także u mnie się
to przeciągnie bo boli mnie jeden ostatnio i trójke mam na pewno do
leczenia) Ale jak bede miała wyleczone to co potem.

2. zrobic sobie jakieś zdjęcia szczęki? jakie?
3. wizyta u ortodonty..o co pytać?

Co mnie bardzo interesuje to cena. Jestem z Torunia, jakby ktos
powiedział jakie są ceny za aparat stały.

- czy lepiej założyć górę i dół (jak pisałam dołu nie mam takiego
tragicznego)
- jak to jest z zaplatą za aparat? czy od razu ortodonta jak mówi że
np. 1500zł łuk to przy zakładaniu płaci się całość, czy jakieś
potwierdzenie zapłaty się dostaje?bosiu jestem zielona i dodatkowo
nie ufna..a to dlatego że pół roku przekonuje męża że mimo że sie u
nas nie przelewa to chciałabym ten aparat i koniec!
Wiadomo jak jeden łuk to jakos bym zorganizowała kaske ale jak dwa
łuki i płatne od razu to chyba jakiś kredyt hihi..

Bedę wdzięczna za odpowiedzi:-)))




Temat: IMŚJ
Gość portalu: sadura1 napisał(a):

> Mylisz się cancro. Cóż - wyjątkowo często Ci się to zdarza.

Gratuluje koledze nieomylności!

> Ja takze nie jestem z Torunia......... Ale to już zostawmy.
> Nie cenię Hliba za sposób jazdy (gdziekolwiek by nie jeździł)

A dokładniej za co? Czy za to, że jest waleczny, że poważnie traktuje to co
robi, czy za to, że w ub. sezonie spośród zawodników Tarnowa tylko jemu chciało
się jechać przeciw Atlasowi? Ja dla odmiany chciałbym widzieć w drużynie której
kibicuję takiego zawodnika!

> PRZEDE WSZYSTKIM za to jak płaskim i małym jest człowieczkiem...

Znowu nie rozumiem! Chodzi o wzrost, czy obwód w pasie? A jeśli chodzi ci o te
zdjęcia w wannie, to lepiej powiedz, że mu zazdrościsz. Czy ty nigdy nie
balowałeś z panienkami? Pretensje należy kierować nie do młodego człowieka,
który poza torem ma prawo do prywatnego życia, ale do jakiejś dziennikarskiej
hieny, która takie zdjęcia upublicznia. To trochę tak, jakby kogoś sfotografować
w WC i napisać, że ten oto pan, który na codzień nosi się pod krawatem - też
robi kupę!

> Nigdy nie zamierzam kibicować komuś, za kogo mi po prostu wstyd.
> Vide dziesiątki hlibowych zachowań, wypowiedzi etc.
> Tyle.

Bożyszcze żużlowej Polski - T. Gollob niejednokrotnie dawał przykłady arogancji
i braku dobrego wychowania. Czy z tego powodu mam go sekować jako kibic? Nie,
godnie reprezentuje na torze mój kraj, a co robi w zaciszu swego domu - jego sprawa.

> A dla twojej wiedzy - mieszkałem na Biskupinie 6 lat. 2 km. w linii
> prostej od stadionu Sparty. Jej kibicem jednak nie byłem. Powodów -
> wiele.
Na całe szczęście piszesz o tym w czasie przeszłym. Pewnie było to w okresie
niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa. Jak sięgnę pamięcią, w tamtym okresie poza
kaszką także niewiele mnie interesowało, a na pewno nie żużel. Szczerze mówiąc
nie interesują mnie powody, dla których nie zostałeś kibicem Sparty. Pośród
wszystkich nieszczęść jakie ostatnio spadają na ten klub, jest jeden pozytyw -
ma o jednego kibica szowinistę mniej.
Pozdrawiam mimo wszystko!




Temat: Zastanawiam sie nad ludzka perfidia
Zastanawiam sie nad ludzka perfidia
Przeczytalam na forach polskich, ze ukrasc napis z bramy obozowej
mogl Yad Vaschem. Jesli ktos ma czelnosc porownac te dwie sprawy,
to moge go w moim odczuciu nazwac bezczelnym antysemita.
Cytat...dyrektor Muzeum Krajoznawczego "Drohobyczczyna" w Drohobyczu
[8], w imieniu Ukrainy zawarł z władzami Izraela umowę, w ramach
której państwo Izrael uznało, że freski stanowią własność Ukrainy, a
strona ukraińska przekazuje je w wieloletni depozyt Instytutowi Yad
Vashem.[9]...
Uwazam, ze porownywanie tych dwoch spraw jest absurdalne i bardzo
zle swiadczy o porownujacym.
Napis "Arbeit macht frei", ukradziony w piątek z bramy Auschwitz-
Birkenau byl symbolem straszliwego cierpienia i smierci, a freski
Szulc wykonal na polecenie gestapowca, nie byly w rejestrze zabytkow
i doszlo do porozumienia.
Juz bardziej mozna porownac kradziez napisu, z historia
powracajacych po wojnie z obozow, Zydow, cudem ocalalych, ktorzy
kiedy zjawili sie w swoich domach, zastali tam nowych mieszkancow,
czesto sasiadow, ktorzy grozac smiercia, zmuszali ich do ucieczki
pozostawiajac za soba zlodzieji wraz z calym dobytkiem zydowskich
ofiar. Ci zlodzieje zabierali wszystko, nawet rodzinne zdjecia.
Niestety takich przypadkow bylo baaaardzo duzo. Taki przypadek
spotkal rowniez moja rodzine,a konkretnie moja ciocie, ktora wrocila
z obozu i ktora o maly wlos, stracilaby zycie, kiedy tlum
malomiasteczkowy gonil ja, rzucajac kamieniami i
wrzeszczac...Zydowka wrocila...
Ciesze sie, ze napis zostal odnaleziony i uwazam, ze ci ktorym choc
przez mgnienie przeszla mysl o Yad Vaschem, powinien glosno teraz
przeprosic i uderzyc sie w piersi.
Zlodzieji znalezli kolo Torunia. Czy nie powinno sie nasunac
pytanie, dlaczego kolo Torunia? To tak dla porownania z Yad Vaschem.




Temat: Centrum Sztuki Współczesnej powstanie w Toruniu
Fajnie, tylko po co tam ta sztuka współczesna?
Współczesne tzw. malarstwo i tzw. rzeźba oraz pokrewne dziedziny (np. kolaże)
to w 90% wytwory hochsztaplerów, wmawiających w naiwnych, że np. wylana gazetę
i obłożona kolorowymi prezerwatywami kupa (np. betonu) jest dziełem sztuki.

Takie bzdety oglądają a nawet kupują tylko naiwni mieszczanie, zmamieni
opiniami pseudoartystów, pseudokrytyków i marszandów, zbijających kasę na
niewiedzy.

Artystów współczesnych jest niewielu i często istnieją poza głównym nurtem
sztuki albo są przez kolesi z pisma "Sztuka" pomawiani o anachronizm. (Np.
Filipczuk, Korolkiewicz, Rykała czy zmarły niedawno wspaniały Duda-Gracz.) Ze
sztuk plastycznych trzyma się jeszcze nieźle fotografia (szczególnie tzw.
techniki szlachetne - vide zdjęcia Tomasza Mościckiego, fotokolaże Wojciecha
Prażmowskiego czy fotomontaże torunianki Janiny Gardzielewskiej oraz Krystyny
Andryszkiewicz). Współczesna architektura jest zadręczona przez
antyfukncjonalne rozwiązania niewyżytych architektów oraz estetykę brzydoty
(szczególnie architektura postmodernistyczna). Oczywiście zdarzają się ładne
nowe budynki, ale rzadko.

Teraz pytam: czy warto budować muzeum dla pseudo-dzieł sztuki w rodzaju
wzbudzających torsje wytworów np. Kozyry? Kiedy tyle zabytków Torunia,
autentycznych dzieł sztuki wymaga natychmiastowego ratunku?

Jeżeli ta galeria to ma być jedyny pretekst do wyciągnięca kasy na zbudowanie
całego centrum, to proszę bardzo, niech już sobie będzie. Nikt nie musi tam
chodzić i paczyć sobie gustów. Byle w tym nowym budynku na Jordankach były:
sala teatralna (przyda się Kontaktowi!), biblioteka, kino, restauracje (nie
jakieś fastfoody, ale takie jak np. "Róża i Zen" na Podmurnej), galeria
fotografii, parking (byle tani, a nie taki zdzierczy jak koło Arsenału!)

Oczywiście centrum ściągnie sporo naiwnych turystów - i bardzo dobrze, może
przedją się 200 metrów dalej na Stare a potem na Nowe Miasto i przy okazji
zobaczą prawdziwe piękno.

Ech! Gdyby dało się zrobić na Jordankach takie centrum bez tej całej galerii
pseudosztuki współczesnej - to by dopiero było piekne. A te tzw. dzieła sztuki
wysłać do Bydgoszczy i Włocławka - tworzyłyby doskonałą jedność z obrazem
mentalnym i architektocznicznym tamtych miast ;-)

P.S. Ceniącym prawdziwe piękno polecam ogromnie bogatą www.artrenewal.com -
witryna przeciwników wszelkiej moderny w sztuce, ok. 30 tys. wartościowych
obrazów zeskanowanych w wielkich rozdzielczościach.




Temat: Wycofać wojska z Iraku
SUKCES DNI ANTYWOJENNYCh
Demonstracja przeciw okupacji Iraku zakończyła trzydniowe ogólnopolskie Dni
Antywojenne organizowane przez Inicjatywę "Stop Wojnie". Imprezę można uznać za
istotny sukces. Na koncercie antywojennym w piątek, 19 marca, bawiło się ponad
500 osób. Konferencja antywojenna w sobotę, 18 marca, skupiła ok. 300 osób.
Niewątpliwym przełomem był fakt współorganizowania jej przez Związek
Nauczycielstwa Polskiego - największy branżowy związek zawodowy w Polsce.
Demonstracja w niedzielę, 19 marca, przyciągnęła - mimo niekorzystnych warunków
atmosferycznych - ok. 2000-2500 uczestników. W czasie jej trwania, do Pałacu
Prezydenckiego złożono ok. 10 000 podpisów przeciw wojnie i okupacji Iraku.
Warto podkreślić, że nigdy jeszcze w historii polskiego ruchu antywojennego w
demonstracji nie brało udział tak wielu związkowców - tym razem przedstawicieli
WZZ "Sierpień 80". W demonstracji także uczestniczyła wiceprezes Związku
Nauczycielstwa Polskiego, Janina Jura.
Zdjęcia z koncertu, konferencji i demonstracji na
www.isw.republika.pl/fotosykonfer032006.htmloraz
www.isw.republika.pl/fotosydemoantywoj0306.html
Dni Antywojenne były pierwszą imprezą antywojenną w Polsce zorganizowaną na
taką skalę. Wzięli w nich udział ludzie z wielu miast z całego kraju (m.in. z
Katowic, Gliwic, Chorzowa, Olsztyna, Piły, Torunia, Trójmiasta, Szczecina,
Poznania, Kielc, Lublina, Łodzi, Białej Podlaskiej). Cała akcja pokazała, że
ruch antywojenny nie tylko istnieje, ale się rozwija. Oczywiście, wiele jest
jeszcze przed nami. Jednak ku naszej radości wiceminister edukacji, Jarosław
Zieliński, ma podstawy, aby śledzić z niepokojem działalność Inicjatywy "Stop
Wojnie".

Warto przypomnieć, że Dni Antywojenne były częścią globalnych dni protestu
antywojennego organizowanych w ok. 200 miastach na całym świecie w związku z
trzecią rocznicą agresji na Irak.




Temat: GDZIE POSADZIĆ PAPIESKI DĄB ?
BLAGA! DĘBY NIE BYŁY POBŁOGOSŁAWIONE ANI POŚWIĘCONE!

Jakimś tajnym kanałem GW załgała się do świty Papieża w . . . K r a k o w i e !
i jej agenci kupili na miejscu dwie sadzonki dębów, bo miłorzębów naprędce nie
mogli dorwać i ponoć podali je do pobłogosławienia przez Papieża na Błoniach.
Taka jest oficjalna wersja redakcji GW.

Przejrzałem stuprocentowe zdjęcia VCR i rozpytałem różnych uczestników mszy.
Żaden materiał zdjęciowy, ani świadek nie powierdził, jakoby owe dwie sadzonki
dębów były poświęcone, lub co najmniej pobłogosławione wśród nieznanego tłumu.

Nie byłoby obecnie tyle “rejwachu”, gdyby inicjatywa GW nie istniała już w
ubiegłym roku - sadzenia miłorzębów w Aleji WOLNOŚCI.

Jak wiadomo, inicjatywa zeszłoroczna spaliła na panewce, bo wydało się, że GW
chce załgać się do serca miasta, tam się umocnić na stałe, decydować kto będzie
sadził i na te sposoby zwiększyć liczbę swoich abonentów. Ale w redakcji GW
ktoś uparł się i wysłał agentów do Krakowa itd.

MAMY WIĘC DWIE FAŁSZYWE SADZONKI OPARTE NA KŁAMSTWIE I OSZUSTWIE?

Dopóki Redakcja nie udowodni, że te właśnie a nie inne dwie sadzonki zostały
poświęcone, albo co najmniej pobłogosławione i to z wyraźną i jednoznaczną
intencją dla Bydgoszczy i Torunia, łącznie czy z osobna, to nie uwierzę w ich
autentyczność.

Obecnie Redakcja będzie może chciała “przyszyć” do swojej opowieści nazwiska
fizycznych osób i ich bajki.

Ja jednak nie uwierzę jej dopóki wiarygodna, niezależna i neutralna instytucja
nie potwierdzi przebiegu “poświęcenia” czy “pobłogosławienia” w kompletnej
całości i nie wydobędzie na światło dzienne faktu, że cała ta inicjatywa,
datująca się od ubiegłego roku, nie jest przedsięwzięciem katolików z
Bydgoszczy.




Temat: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003
TO DLATEGO, ŻE NAS NIE BYŁO...HIHIHI
Ale już jesteśmy. Pierwszy dzień dzisiaj w pracy, więc za bardzo się nie
rozpiszę. Niestety, jak to zwykle bywa, trochę zaległości się nazbierało.
Urlop we Włoszech generalnie udany. Piszę generalnie, bo z powodu awarii
samochodu powrót opóźnił się o 3 dni. W sumie nie byłoby źle, gdyby nie fakt,
że jesteśmy ubożsi o kilka tys. złotych. Ale cóż... pieniądz - rzecz nabyta...
Naprawdę poza tym było super. Pogoda dopisała, nastroje też. trochę
pozwiedzaliśmy, trochę poleżakowaliśmy na plaży, pojedliśmy miejscowych
specjałów (Jasio oczywiście też - za nic na świecie nie chciał jeść
słoiczkowych dań). Zdjęcia, jak tylko wywołam, to zamieszczę na zobaczcie.
Jasiek podróż zniósł wyśmienicie. W tamtą stronę po połowie drogi tak jak
planowaliśmy zrobiliśmy nocleg, więc nie było aż takiego zmęczenia. W powrotną
drogę w związku z opóźnienie zdecydowaliśmy się z mężem ( bo reszta naszej
poaczki niestety musiała jechać w planowanym terminie) na podrróż non stop.
Oczywiście, gdybyśmy nie dali rady, to jak najbardziej przenocowanie nie
sprawiłoby nam problemu. wyjechaliśmy z Włoch w poniedziałek ok. godz. 19.20, a
dotarliśmy na miejsce do Torunia wczoraj (wtorek) ok. 17.30. i tę drogę Jasio
zniósł wyśmienicie. Obawiałam się, że będzie dużo gorzej.
Jasio bał się trochę morza. U mnie na rękach, to i owszem, nawet "pływał", ale
sam, nawet po kostki nie wchodził za żadne skarby. Plaża sprawiła mu wiele
radości. Dwa razy napędził nam stracha. raz, gdy zakrztusił się żelkiem (
wszystkich zaczepiał i od pań w sklepach np. dostawał właśnie, a to żelki, a to
wafelka, ale powoli będę opowiadać o wszystkim) i to tak porządnie. Musiałam go
złapać za nogi do góry nogami i klepiąc porządnie w plecki pomóc pozbyć się
żelka. drugi raz na basenie - przewrócił się i niby nic, ale w buzi pełno krwi.
w pierwszym odruchu spojrzałam, czy są wszystkie zęby, ale potem już na
spokojnie stwierdziłam ,że po prostu przegryzł sobie wargę, a jest przecież
mocno ukrwiona. A poza tym był słodki i wiecznie uśmiechnięty, zawsze go pełno.
Padał jednak ok.20.30, co na niego jest nienormalne.
Z nowości: wyszła mu w końcu jedna dolna dwójka i wychodzi powolutku górna
trójka. Razem jest to już 12 ząbków. Zaczął więcej mówić, nazywa po swojemy
niektóre rzeczy i zwierzęta. O ty zresztą też innym razem.
Cieszę się, że jestem znowu z Wami. Zazdroszczę Wam, że możecie się spotkać. My
mieszkamy tak daleko od siebie....
W ogóle jest super i odezwę się jutro.




Temat: Klimat mamy jeden
fibius napisał:

> Klimat się ociepla, widać to coraz bardziej, zwłaszcza jak jest się ogrodnikiem
> bo widać anomalie w porównaniu do poprzednich lat.
> że w grudniu kwitną w moim ogrodzie nagietki i lobelie to by mnie wyśmiali z
> niedowierzaniem. Bo w ich czasach śnieżne zaspy były już w listopadzie.

W lutym, zimą latają pszczoły z pyłkiem na nóżkach.
Mam zdjęcia.
Nie martw się jak zaczynały ekspansję dinozaury było 6% tlenu w atmosferze.
My mamy jeszcze spory zapas, tylko musimy rosnąć i tyć, żebyśmy byli łatwopalni,
jako zbudowani z węgla i wodoru.
Jak Alka Olbrzymia.

W Kopenhadze zaklinają na Boga, aby coś zaczął robić, bo oni nie są w stanie.
T.Redyk wierci do piekła i zwołuje sabat, aby czynić sobie poddaną.

Będzie więcej wycieczek na Antarktydę, kup działkę.

Może to ci poprawi nastrój.

Na Antarktydzie inaczej, nie ma hołoty kaczej!

Emailował zawzięcie.
Stale o prezy-dęcie.
Dopadły go BeBeeNy.
Paprawka jakieś Ściemy.
Z Torunia zapach zgubny.
Dobrze, że siarkolubny.
A, że był spod Sosnowca.
Ta woń jemu nieobca.
Komputerowy jebus.
To wieje na E-rebus.
Piwko na wyspie „E-rosa”.
Zimne, jak cała Rossa.
O zimnie marzył przeca.
W robocie dokładał do pieca.
Ma jak u siebie w hucie.
Siarkowodoru trucie.
Były tam kiedyś rośliny.
Lecz wybuch był za silny.
Podobnie ma tam siarki.
Że spadają firanki.
Surówką lawy jezioro.
I w areszty nie bioro.
W ogóle jest inaczej.
Nie ma tam służby kaczej!
Wyżej polarna świetlówka.
Jaja na twardo stołówka.
Za plucie polityczne.
Ekshalacje wulkaniczne.

www.youtube.com/watch?v=prXjw4TRG34

www.youtube.com/watch?v=TemK6CF6lF0&feature=fvw

Zamykajcie drzwi przed PiSLuDkami!

www.youtube.com/watch?v=qz2SeEzxMuE




Temat: portal miejski
Witaj Maryla Rodowicz.
Wiesz, bylem w Gulbinach raz, moze i dwa bedac jeszcze dzieckiem,
ale zupelnie nie pamietam jak sie do Gulbin z Rypina jechalo. I
dzieki Ci za namiary. Z Gulbinami, czy raczej z bardziej oddalonymi
od Rypina w strone Torunia Kuznikami wiaza sie tragiczne losy
rodziny ze strony mojego ojca. Tragedie jeszcze z czasow okupacji,
kiedy to Niemcy rozstrzelali pod Warszawy i to w czasie Powstania
Warszawskiego, mojego ojca mlodziutka kuzynke, zreszta rozstrzelali
tam wielu ludzi z tej wioski. Pamietam, ze rodzinne wspomnnienia
mowily cos o Kuznikach, o Gulbinach.... Jakies dwa lata temu
zauwazylem artykul w jakiejs internetowej gazecie, wspominajacy i
opisujacy ta tragedie, bo wiazalo to sie z ruchem oporu i z
tajemniczym ksiedzem. Po oblezeniu wioski i domu gdzie znajdowala
sie radiostacja, Niemcy prowadzili wszystkich podejrzanych na
rozstrzelanie do pobliskiego lasu. Jednak ksiadz, przywodca
konspiracji, poprosil oficera niemieckiego aby pozwolil mu wejsc do
chaty i zabrac rzeczy osobiste, na co dostal zezwoleni. Ksiadz dal
nurka przez okno w krzaki i uciekl przy jazgocie kul z automatow.
Do dzisiaj sa podzielone zdania. Jedne, ze ksiadz stchorzyl
zostawiajac wszystkich na pastwe losu, a inni mowia, ze dobrze, ze
sie chociaz uratowalo jedno zycie. Korespondowalem przez jakis czas
z ta organizacja koscielno-charytatywna, gdzie byly zdjecia
drewnianego palacyku i mlodziutkiej kuzynki mojego ojca, ale
zatracilem z nimi kontakt. Gdzies tam pewnie w ktoryms z moich PC's
to wszystko znajduje, jak i korespondencja z ksiedzem zaangazowanym
w historie owych wydarzen.
Ach ten Maryla Rodowicz wspanialy Rypin, te Rypina okolice o
ktorych wspominasz, a do ktorych ja tesknie.... Bylo to chyba z
kilka lat temu, kiedy udzielalem sie na brodnickim forum. Tam
wlasnie wchodzil czlowiek, przebywajacy poza granicami kraju, ktory
opisywal niesamowite rzeczy o Rypinie i o historii Rypina. Nie wiem
czy znajde link(polaczenie) do tych jego wpisow, i czy wogole one
istnieja. Byla to saga Rypina, byly tam jego wspomnienia z
rypinskiego liceum, Gory Starorypinskie, Katolik, Kosciol
Sredniowieczny w Rypinie nad Rypienica. Jego wyprawy wedkarskie z
ksiedzem Edwardem nad jezioro zalskie, na Sitnice, Urszulewo. Juz
nie pamietam wszystkich szczegolow, ale wprowadzal ow Rypinianin
czytelnika w zawilosci rypinskiej histori, dziwna narracja i
konsekwencja wydarzen, gdzie moze bylo troche i mistyczyzmow, czy
raczej historycznych skojarzen, ale zawsze panowal tam porzadek
przyczyny i skutku.



Temat: Zespół na slub Niebiańscy Zielone Gora-opinie!!!!
Drobiazg polega na tym, że nawet nie zamierzałaś, Pani Klapo
(odmieniana ), dać się przekonać Zamierzałaś wyłącznie
oświadczyć że wybrałas córce zespolik gitarkow-keabordowy na ślub i
utwierdzić się, że warto było wydać pieniądze na nieliturgiczny
repertuar w kiepskim wykonaniu. Co też uczyniłaś. I bardzo proszę
nie wyjeżdząć ze sfromułowaniami rodem z radia z Torunia, bo brzmi
to doprawdy dość śmiesznie - "pozdrawiając" mnie zamierza Pani
wyłącznie udowodnić, że jest Pani miłosierna chrześcijanką, a ja
jestem "fu " i "be". Pozdrowienie przyjmuję, ale obłudne podpieranie
się boskim autorytetem wzbudza we mnie głęboki niesmak. Tymczasem
jeduną moją winą jest fakt, iż wyciągam na światło dzienne
bezczelność pseudooazowych zespolików i ignorancję księży w
dziedzinie muzyki liturgicznej... Tak, ignorancję - niestety
klerycuy wagarują z zajęć na temat muzyki liturgicznej, no i mamy
potem w kościołach muzyczną smutę + tyranię ignorantów

Aha - założycielka wątku, o ile wiem, jest już po slubie, a zdjęcia
zespoliku nic tu nie wniosą. Radze raczej zapytać jego członków,
dlaczego:
- rozpadł się ich poprzedni skład
- jako muzykę "klasyczną" proponują rockową świecką piosenkę z lat
60-tych i rozrywkowe fragmenty muzyki filmowej
- korzystają z niedozwolonego przez Kościół instrumentarium
- ukradli byłej członkini stronę internetową
- oznajmili, że mają wyłączność na wszelkie odmiany poprzedniej i
obecnej nazwy zespołu
- zastraszali niewygodne osoby
- powołują się na to "że znają biskupa, więc im wszystko wolno".
etc.
IMHO więcej w tych działaniach szatańskiej pychy i intryg, niż
chrześcijańskiego miłosierdzia i zrozumienia dla bliźnich. Życzę
miłej współpracy z bardzo "chrześcijańskimi" w sercu oazowcami...



Temat: Kulturalnie z Hiszpanami
Kulturalnie z Hiszpanami
Hiszpańska Pampeluna chce wspólnie z Toruniem kandydować do miana
Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Hiszpanie sądzą, że jako zespół dwóch
europejskich miast o bogatej tradycji kulturalnej i historycznej mamy większą
szansę na zdobycie zaszczytnego tytułu.

Pod koniec maja w Urzędzie Miasta w Pampelunie odbyła się konferencja prasowa
z udziałem Juana Cruza Alli, lidera partii odpowiedzialnej w tym mieście za
sprawy kultury. Podczas spotkania zaprezentowano korespondencję, jaką oba
miasta - Toruń i Pampeluna - nawiązały w sprawie wspólnego ubiegania się o
miano Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r.

Pampeluna jest jednym z 8 hiszpańskich miast, które rywalizują o tytuł
Europejskiej Stolicy Kultury. Jej konkurentami są m.in. tak znane ośrodki,
jak: Segovia, Malaga i Cordoba. Atutem Pampeluny jest tradycja miasta
położonego na średniowiecznym szlaku do Santiago de Compostela, bogata oferta
kulturalna oraz położenie w regionie Navarra, który należy do trzech
najbardziej rozwiniętych regionów Unii Europejskiej. Dzięki temu Pampeluna
może liczyć m.in. na wsparcie prężnej Izby Przemysłowo Handlowej, której
sekretarz generalny Ignacio Galanena gościł w ubiegłym tygodniu w Toruniu.
Był zauroczony naszym miastem i już planuje kolejną wizytę w grodzie
Kopernika.

Zainteresowanie Pampeluny Toruniem nie jest przypadkowe. Hiszpański kandydat
chce zaproponować Toruniowi wspólne ubieganie się o tytuł Europejskiej
Stolicy Kultury w 2016 r. Plan działania obejmuje zorganizowanie Dni Torunia
w Pampelunie oraz w przyszłym roku Dni Pampeluny w Toruniu, podobne imprezy
kulturalno-turystyczne w miastach partnerskich obu kandydatów oraz wspólną
prezentację Torunia i Pampeluny w Parlamencie Europejskim. Współpraca i
wymiana miałaby objąć także środowisko uniwersyteckie (wolę współpracy z
toruńskim UMK zadeklarował w liście do Konsula RP rektor Universidad de
Navarra). Pomysł wspólnego kandydowania obu miast popiera tez hiszpańska
Polonia, w tym mieszkający od 16 lat w Pampelunie piłkarz Jan Urban oraz Anna
Radomska, znany muzyk z Orkiestry Symfonicznej Navarry.

Szczególną ciekawość dziennikarzy obecnych na konferencji w Pampelunie
wzbudziła prezentacja multimedialna o Toruniu, przygotowana przez p. Sergio
Gomeza, koordynatora projektu po stronie hiszpańskiej. Przedstawiono w niej
krótko historię miasta i najważniejsze toruńskie zabytki, postać Kopernika,
potencjał uniwersytecki i stan obecnych kontaktów między miastami. Wskazano
również na obecną w obu miastach tradycję dialogu: toruńskie Colloquium
Charitativum i w Pampelunie silny kontekst narodowościowy związany z
bliskością Kraju Basków.

- Kultura, która tworzy tożsamość obu miast, wyrasta ze zdolności do podjęcia
dialogu na różnych poziomach. Dialogu, który jest wspólnym poszukiwaniem,
otwarciem na to, co inne, co nowe, w swoistej pasji piękna i prawdy o świecie
i człowieku - mówił na konferencji Sergio Gomez. - Wspólne starania o tytuł
Europejskiej Stolicy Kultury są próbą przełamania tradycyjnej mentalności,
nadania naszym społecznościom pewnej idei wiodącej, która pozwoli pokazać
bogactwo życia kulturalnego Pampeluny i Torunia w Europie, zwłaszcza młode
pokolenia artystów, i da nowy impuls do dialogu. W tym zakresie współpraca z
polskim Toruniem jest fundamentalna – powiedział z kolei Juan Cruz Alli, były
premier rządu Navarry w latach 90.

Starania Pampeluny szeroko komentuje hiszpańska prasa. O Toruniu napisało
wiele gazet regionalnych: Diaro de Navarra, ADN, Mas Navarra, Diaro de
Noticias. Ukazały się zdjęcia Torunia oraz zapowiedź rychłej wizyty delegacji
Pampeluny w naszym mieście. Informację o Toruniu podały też 3 stacje
telewizyjne: Canal 4, Canal 6 Navarra i Tv Popular oraz 2 rozgłośnie radiowe:
Onda Cero i Cope. Dziennikarze hiszpańscy podkreślają, że Toruń jest
najlepiej przygotowanym do ESK miastem w Polsce i że w konkursie może liczyć
na Pamplonę i wspólną prezentację w ramach EU. Wskazują, że dla Pampeluny
oznacza to "ożywienie panoramy kulturalnej i społecznej, wzrost aktywności
mieszkańców i stworzenie razem z Toruniem swoistej "turystyki kulturalnej".



Temat: Ławka Schillera
Raz jeszcze przypomnijmy historię ratowania Ławki:

W 1999 roku chodziłem sobie z książeczką profesora Domasłowskiego zawierającą
reprinty pocztówek z widokami Torunia. Starałem się porównywać jak było i jak
jest. W parku zobaczyłem też taką niepozorną ławeczkę, która ku mojemu
zdziwieniu okazała się być tą ze zdjęcia. Tylko, że na zdjęciu była to piękna
ławeczka z popiersiem Fryderyka Schillera. W notce stało, że to zakątek idylla:
ławeczka wraz z lipą zasadzoną w stu pięćdziesięciolecie urodzin wielkiego
poety. Pamiątkowa ławka z 1909 roku otoczona była jak najbardziej romantycznym
parkiem. Z przerażeniem odnotowałem jej stan. Zasikany marmurowy, secesyjny
obiekcik. Popiersie oczywiście urwane, siedzisko zapadnięte w ziemię. Bo w
międzyczasie poziom gruntu już się podniósł kilkadziesiąt centymetrów. No i to
towarzystwo, które na niej przesiadywało... Jakoś nie mogłem koło tego przejść
obojętnie. Trochę jeszcze koło niej przemykałem aż w końcu się zebrałem i
opowiedziałem o niej toruńskiemu artyście Wojtkowi Jaruszewskiemu Kiwi.
Postanowiliśmy tak delikatnie zacząć zwracać uwagę opinii publicznej na ten
obiekcik. Wymyśliliśmy performance i zrealizowaliśmy go właśnie w 1999 roku
(dziewięćdziesiąt lat po jej ustawieniu). Nazywał się Kulturkampf. Z kartonu
zrobiliśmy taką prymitywną rekonstrukcję popiersia Schillera. Wojtek leżał na
ławce, w pozie romantycznego poety, w stroju z epoki (do tego ma idealną fizis)
i recytował dzieła Schillera. Ja nadszedłem przebrany za pijaczka. Z płócienną
torbą wypełnioną tanimi winkami. Kiedy ja piłem wino i rozbijałem butelki Kiwi
śpiewał „Odę do radości” po niemiecku. Oczywiście po akcji wszystko
posprzątaliśmy. Później starałem się odzywać w toruńskich gazetach. W 2000
roku , kiedy pracowałem w „Gazecie Pomorskiej” pisałem o tej sprawie
dwukrotnie. Później w 2001 roku w „Nowościach” ukazał się artykuł z moimi
zdjęciami i widokówką rodem z Domasłowskiego: jak było i jak jest. Latem 2003
roku w czasie prezentacji młodej sztuki na Zamku Krzyżackim pokazałem taki mój
filmik pt. „Toruń w Unii”. Pokazywał na przykładzie ławeczki upamiętniającej
autora słów do hymnu unii w jakim stylu do niej wchodzimy. Kiedy zbliżała się
akcesja nadesłałem swoje materiał do „Gazety Wyborczej”, która rzetelnie zajęła
się tą sprawą. Przy okazji zapominając o mnie w kontekście tych starań. Trudno.
Władze miasta zostały wstrząśnięte tym faktem. Postanowiły zatem wystawić tę
ławeczkę innym pijaczkom na Plac Rapackiego- przed dawnym bankiem a dziś
budynkiem uniwersyteckim. Ja osobiście widziałbym ją w ogrodzie Collegium Maius-
przed wydziałem humanistycznym. Byłoby to logicznie uzasadnione. Bardziej niż
wcześniejszy pomysł sytuujący ją w ogrodzie zoobotanicznym. Poza tym w tym
miejscu po latach nareszcie byłaby trochę ochroniona. Ten teren zamykany jest
na noc i nadzorowany. Raczej nie pozostawiałbym jej w takim wolnym dostępie, bo
spotka ją los podobny do tego jaki miała przez wiele lat. Pomysł lokalizacji na
przedłużeniu ulicy Różanej w kierunku Chopina jest bez sensu. Ja widuję tam
gromadzących się narkomanów i tyle.



Temat: Kto glosuje przeciw odbudowie zachodniej pierzei?
Przykro, że muszę pisać o poważnych brakach w merytorycznej wiedzy Strażaka,ale
nie ma wyjścia.
1. Kościół pojezuicki zbudowany został w połowie XVII wieku, a jego fundatorem
był kanclerz wielki koronny (za panowania Władysława IV i Jana Kazimierza),
starosta bydgoski Jerzy Ossoliński;był więc kościołem o CAŁKOWITEJ proweniencji
polskiej.
2. W latach 30-stych XIX w. runęły 2 barokowe wieże, odbudowano je więc w stylu
neogotyckim, zmieniono również częściowo wygląd fasady, ale nie znaczy to,że
kościół nabrał nagle wyglądu świątyni o cechach architektury niemieckiej.
3. Jeżeli tak Strażakowi przeszkadzają budynki i obiekty, których twórcami byli
Niemcy, to powinien wyburzyć wiele kościołów ( np. na Placu Piastowskim, na
Placu Wolności czy na Placu Kościeleckich), ale również spichlerze,
pomnik "Łuczniczki", budynek Poczty Głównej,Sądu Okręgowego,większość kamienic
w Śródmieściu i na Starym Mieście w Bydgoszczy itd.
4.Kościół Jezuitów na Rynku Staromiejskim w Toruniu pochodzi z połowy XVIII
wieku, nie jest to więc żaden gotyk.
5.Jeżeli Strażak nie chce odbudowy zachodniej pierzei, to niech nie przeszkadza
tego robić innym.Wydaje mi sie,że akceptuje On działania okupanta o pozbawieniu
Bydgoszczy wartościowych architektonicznie i historycznie obiektów.
6.Rynek z odbudowaną pierzeją odzyska staropolskie,historyczne miary;
przestanie być PLACEM A STANIE SIĘ Z POWROTEM ,Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA,RYNKIEM!
7.Też bym chciał,aby na Stary Rynek wrócił XVI wieczny, renesansowy ratusz z
wyniosłą wieżą. Może kiedyś doczekamy takich czasów ( tutaj akurat zgadzam sie
ze Strażakiem,że Stary Rynek z ratuszem wyglądałby jeszcze wspanialej).
8.Nie mam żadnych kompleksów wobec Torunia,ale wiem, że dopóki nie zostanie
zrekonstruowana pierzeja to nadal nasz rynek nie będzie miał charakteru jaki
należy się miastu o prawie 700 letniej historii!
9. Patrząc na odbudowane, dumne i wyniosłe wieże kościoła pojezuickiego,na całą
pierzeję i na znajdującą się za nią wspaniałą bryłę katedry Bydgoszcz odzyska
chociaż częściowo swój dawny blask. Czyżby przeszkadzało Ci to, drogi Strażaku?
Zapewniam Cię,że będzie to o wiele bardziej imponujacy wygląd niż ten który
jest w Toruniu, gdy patrzysz na kościół Jezuitów( z jedna wieżą)i kościół NMP (
bez wieży,a jedynie z sygnaturką).Proszę Cię, jezeli nie jesteś za, to chociaż
nie przeszkadzaj.
10.To,że akurat w ścianie zachodniej pierzei jest kościół nie ma żadnego
znaczenia. Gdyby był inny budynek to też pierzeję jako całość należałoby
zrekonstruować.Powinniśmy po prostu przywrócić Bydgoszczy to co stanowiło o jej
urodzie i charakterze,a akurat wieże kościoła pojezuickiego były jedną z
najbardziej rozpoznawalnych cech Bydgoszczy.Nie ma w Bydgoszczy kościoła
barokowego, czas więc go przywrócic naszemu miastu!
11.Pewnie Bydgoszcz nigdy nie będzie Toruniem ze względu na ilośc zabytków ( to
wina m.in wojen, zaborów i lat okupacji), ale tym bardziej dlatego powinniśmy
odbudować to co możliwe.Mamy zdjęcia pierzei,rysunki,szkice itd, zachowały się
fundamenty. Z PIERZEJĄ BYDGOSZCZ BĘDZIE ŁADNIEJSZA, a tak naprawdę to o to
chyba chodzi Nam wszystkim, także Tobie Drogi Strażaku.
Pozdrawiam.E,W&F



Temat: Wasz największy niewypał noclegowy ;)
Dwa były takie "niezapomniane" noclegi. Pierwszy w Kudowie. W necie informacje,
że ośrodek znajduje się niecały kilometr od centrum miasta, przepiękne zdjęcia,
pokoje z łazienkami, a w ogrodzie odkryty basen - wszystko super.
Zarezerwowaliśmy miejsca i jedziemy - szmat drogi, bo znad samego morza :) Gdy
dojechaliśmy, okazało się, że owszem, ośrodek znajduje się kilometr od Kudowy,
ale jeśli by mierzyć w linii prostej pod górę. Prowadziła doń bardzo wąską
górska dróżka, na której nie miały szans minąć się dwa samochody. Basen w
ogrodzie okazał się betonową dziurą wielkości 2m2, wypełnioną zgniłymi liśćmi, a
najlepszy był pokój - na bardzo niskim parterze, przy przejściu do budynku, ale
za to bez zasłonek w oknach, łazienka przypominała najgorsze akademiki, a jak
wyjmowaliśmy pościel ze skrzyni, to spomiędzy zwojów kołdry wylazło kilka
sporych, niezadowolonych z nagłej pobudki pająków (których niestety się boję)!!!
Cóż, noc spędziłam w kucki na krześle, a bladym świtem wynieśliśmy się stamtąd.

Druga sytuacja. Ja wtedy mieszkałam w Toruniu, moja kumpela w Wawie i
zamarzyłyśmy sobie spędzić babski weekend, żeby się do woli nagadać i wypocząć.
Znalazłyśmy w necie fajną ofertę agroturystyki koło Ciechocinka - jak wyżej -
piękne pokoje z łazienkami, a tuż za oknem malownicze jezioro. Super! Jeździłam
wtedy zdychającym garbusem, więc zapakowałyśmy się wraz z bagażami do tego cuda
motoryzacji i pojechałyśmy. Już dojeżdżając do celu zobaczyłyśmy, że obiekt
raczej nie spełnia naszych oczekiwań (cudne jezioro to w rzeczywistości stawek
rybny, a dom stary i rozwalający się), więc postanowiłyśmy, że zawracamy.
Niestety, garbus-zdrajca w tym momencie odmówił posłuszeństwa i zdechł. Chcąc
nie chcąc weszłyśmy. Pani najpierw przytrzymała nas prawie dwie godziny na
kawce, opowiadając koleje życia rodziny i ciesząc się, że jesteśmy, to może
zajmiemy się trochę jej kilkuletnią wnuczką, bo się biedactwo nudzi (!). Potem
uprzedziła nas, że mamy wspólną łazienkę z jej nastoletnim kuzynem i ostrzegła,
żebyśmy się dobrze zamykały biorąc prysznic, bo kuzynkowi "różne rzeczy w
głowie". Łazienka udekorowana była bardzo specyficznie, np. w brudne męskie
majtki i skarpetki oraz kilka magazynów w stylu "Twój weekend". Zamknęłyśmy się
w pokoju i rozważałyśmy, co robić, jak tu stąd uciec. Oczywiście, do pokoju
wparowało nam to "nudzące się dziecko" i zaczęło beztrosko zabawiać się w
przeglądanie naszych walizek. Gdy ją wyprosiłyśmy i zamknęłyśmy pokój na klucz,
uczepiła się klamki, zaczęła kopać w drzwi i wołać na pomoc babcię - która
zjawiła się święcie oburzona, jak możemy zamykać się przed dzieckiem.
Na szczęście udało mi się ściągnąć z Torunia kolegę, który przyjechał po nas i
odholował nas stamtąd. A najlepsze było to, że ledwo minęliśmy granice Torunia,
mój garbus odpalił, jak gdyby nigdy nic. Pewnie też był tak zszokowany tamtą
agroturystyką, że aż go biedaczka zatkało ;)))



Temat: Tysiąc kilometrów na rowerach "Z prądem Wisły"!
Siódmy dzień: z Torunia do Gniewu
Amstaff
– Być w Toruniu i nie widzieć starówki to jak pojechać do Rzymu i
nie zobaczyć Papieża – mówił Paweł Czarny przed wyjazdem z bazy
noclegowej do centrum miasta. Zanim jednak kolarze zatrzęśli się na
toruńskim bruku, musieli biec z pomocą kobiecie zaatakowanej przez
rozwścieczonego psa.
Ostrołęccy i kaliscy cykliści zamierzali przed opuszczeniem miasta
wykonać pamiątkowe zdjęcia oraz kupić pierniki, którymi obładowany
został wóz techniczny. Wyruszyli więc w drogę, nie przewidując, co
ich na niej spotka. Jadąc toruńską ulicą, energetycy usłyszeli nagle
zajadłe szczekanie dużego psa i krzyk. Na kobietę i jej
czworonożnego pupila rzucił się amstaff prowadzony bez smyczy i
kagańca przez chłopaka z pobliskiego osiedla. Rozwścieczone zwierzę
skoczyło na starszą panią, która pod jego ciężarem przewróciła się,
uderzając głową o stojącą obok ciężarówkę.
– Usłyszeliśmy krzyk, zobaczyliśmy, co się dzieje i natychmiast
rzuciliśmy się wszyscy z pomocą, żeby odstraszać tego jazgoczącego
potwora! – mówili rozemocjonowani kolarze z Kalisza i Ostrołęki. W
końcu właściciel złapał psa i zaczął z nim uciekać. Kilku
uczestników rajdu ruszyło za nim, telefonując na alarmowe numery 112
i 997. Jednak ani jednego, ani drugiego nikt nie odbierał, kiedy
więc chłopak wbiegł z psem w osiedlowe krzaki – postanowili przerwać
pościg. W końcu w każdej chwili mogli zostać poszczuci agresywną
bestią. Pozostała część ekipy pomogła kobiecie wstać, a gdy nie
zgodziła się na wezwanie karetki pogotowia – po chwili pojechali
dalej.
Po drodze nastąpiła niespotykana zamiana – na rower wsiadł Krzysztof
Kasprzak, który dotąd prowadził samochód. – Kilka dni za kierownicą
wymęczyło mnie, byłem obolały. Dogadaliśmy się więc z Bogusiem
Naskręckim, żeby to on dzisiaj prowadził samochód, a ja się trochę
rozruszam – powiedział później.
– Jazda była ciekawa, wiał wiatr, ale jechało się bardzo dobrze,
szczególnie końcówka etapu wydawała się wyjątkowo lekka i łatwa do
przebycia – mówił Andrzej Kubiak z Kalisza. – Wszyscy byliśmy już
tak rozkręceni, że swobodnie moglibyśmy jechać dużo dalej.
Nieuchronnie jednak zbliżał się koniec rajdu, stąd pewnie brało się
towarzyszące nam uczucie, że chcielibyśmy jeszcze się nacieszyć
drogą, posmakować pędu powietrza… Może za kilka dni przyszłoby
dopiero większe zmęczenie i nasycilibyśmy się wyprawą – dodał.
Wieczorem dotarli na nocleg w Gniewie, z którego kolejnego dnia rano
wyruszyć mieli do Gdańska. To miał być już finisz....

Ósmy dzień: z Gniewu do Gdańska
Finisz!
I był. Na ostatni etap rajdu wyjechali o godzinę wcześniej. Droga
była spokojna, pogoda idealna, choć z początku trochę zawiewało
chłodem. Na trasie dostali wiatr w plecy i migiem pokonali cały
etap. 20 kilometrów przed Gdańskiem stuknął im tysięczny kilometr!
Czasu starczyło na przystanki w Kwidzynie, Sztumie i Malborku. W tym
ostatnim Sławek zamkową wieżyczkę ochrzcił mianem „krzyżackiej
trafostacji”. Ot, energetyczne skojarzenia…
Na drodze obyło się bez specjalnych przygód – poza jednym
incydentem. Jadąc szybko na trasie Warszawa-Gdańsk, dwaj kolarze
zbyt gwałtownie przyhamowali przed dziurą w jezdni, przez co koła
ich rowerów sczepiły się ze sobą. Jednemu udało się uniknąć upadku,
drugi jednak boleśnie stłukł się na asfalcie. Doświadczenie na
drodze wyrabia jednak pożyteczne instynkty – po upadku cyklista
błyskawicznie przeturlał się na pobocze, by uniknąć ewentualnego
potrącenia przez samochód. Dopiero potem jęknął z bólu. Kierowca
jadącej kawałek dalej półciężarówki też zareagował profesjonalnie,
przyhamował i wyminął kolarzy, nie niszcząc leżącego na drodze
roweru.
Do centrum Gdańska zajechali już o godz. 14. Tradycyjnie (już po raz
czwarty!) wykonali pamiątkowe zdjęcia pod pomnikiem Neptuna,
przemaszerowali traktem spacerowym i udali się na ul. Marynarki
Polskiej, do gdańskiej centrali swojej firmy.
Tam spotkali się z Mirosławem Bielińskim, prezesem zarządu ENERGA
SA, oraz z wiceprezesem Romanem Szyszko. Po niemal godzinnej,
przyjacielskiej rozmowie pożegnali się z szefami i kolegami z
centrali, by wyruszyć na nocleg. Tym razem nie wjechali rowerami do
morza. Ale nic straconego – już za rok mogą nadrobić zaległości!

Tak zakończył się V Wiosenny Rajd Rowerowy „Z prądem Wisły”, kolejna
niecodzienna wyprawa kaliskich i ostrołęckich energetyków. Co będzie
dalej? Tego pewnie dowiemy się wkrótce – bo zarys kolejnej trasy już
klaruje się w rozmowach i mailach krążących między Kaliszem a
Ostrołęką.




Temat: Śmieszne bądź ciekawe historie ze stopa
eh Turcy są nie do przebicia...
no to czas na moją historię...

Wracamy sobie własnie z Francji, po długiej podrózy wysiadamy w okolicach
Piotrkowa Trybunalskiego - akurat "jedynka" w tym miejscu jest autostradą, wiec
nie ma jak łapać, dlatego łapiemy na jakiejś bocznej drodze, która później
dojeżdża do głownej trasy. Wysiadamy i myślimy - eh, wreszcie w Polsce, wreszcie
Polscy kierowcy, wreszcie mozna rozmawiać po polsku. Było dosyć póxno, co s koło
21, juz się ściemniło, a samochodów mało...i nikt nam się nie chciał
zatrzymać...no ale stoimy dzielnie i machamy...no i wkońcu zatrzymuje się TIR -
uradowani pytamy sie czy jedzie może Gdańska? On jakoś z niepewną miną kręci
głową. -A do Łodzi? - Tez kręci głową? - To gdzie? - cisza... ... ... -Pan mówi
po polsku? ...cisza... aaa.. wyciagnweliśmy skadś tabliczke z napisem Gdańsk -
kręci głową -ŁÓDŹ - kręci - to my pytającą intonacją WHERE? on wydukał z sibie
TORUN - ooo, good, ok!!! Ale nie jesnak chyab nie ok, coś tam pokazuje na
kabinę., kręci głową, nie wiemy o co chodzi - chce nas wziaść czy nie. No to się
pytamy - Yes or No? -tępy wyraz twarzy ... -Ja oder Nein? - zero reakcji... -Łi
, No? Si? Da? Niet? - eee,chyba nie rozumie - albo głupa zgrywa, pewnie niechce
nas wziaść. Wycofujemy się więc, ale widzimy ze on dalej stoi i macha do nas,
byśmy przyszli. Patrzymy po drodze na rejestracje...kurcze-co to jest?
Wsiadamy - patrzymy - flagi... hehe, Turcja :) :)
Byliśmy w szoku - Turek ni w zab po polsku, po angielsku - tylko po turecku. No
niewierzyliśmy - skad on się tu wziął? i szok ze nas wział - kurcze, rzaden
Polak przez godzinę się nie zatrzymał...Próbowaliśmy sie nauczyć troche
tureckiego, ale nasz kierowca nei mógł sie zdecydować czy "Teszekur" to "Good
Morning" czy "Thank You". Ale wiedział że "Good Bye" to "Gulagula" :)
Ledwo wsiedlismy a zapuscił oczywiscie ta swoją muzyczkę turecką, po chwili
otworzył lodóweczkę i poczęstował nas napojami, zaraz jakieś wafelki,
ciasteczka, na postoju pyszna kawka turecka. Pokazaliśmy mu na mapie nasza
trasę, on swoją, potem nam pokazał zdjecia swojej rodzinki - miał dziewiecioro
dzieci :D Okazało się ze nie jedzie do Torunia, tylko do Grudziądza - tyle ze
nie potrafił wymówić tej nazwy.
Były jakies remonty dróg w okolicach Torunia jechał wiec do Grudziądza jakimis
bocznymi drogami. Było juz późno, my zmeczeni, więc sobie troche przysnęłyśmy. W
pewnym momencie kierowca sie zatrzymał i wysiadł z kabiny. SPytałam się "alles
gut?" a on "nein" (coś tam chyba troszeczke umiał po niemiecku, ale chyab
niewiele rozumiał :D ) No co tu robić, ja śpie dalej...w kabinie robi sie coraz
bardziej gorąco - budze się, patrzę na kumpla, o on zestresowany różaniec
odmawia...Marcin, co z Tobą? - Ewa weź ty lepiej załóż spodnie (byłam w
spódnicy) - spokojnie, ten Turek jest w porządku... - mi sie to wszytsko nie
podoba - to mozę wyjrzyj z kabiny i zobacz co gdzie on jest - Marcin wyglada i
zaczyna się smiać - choć wysiadamy!
Patrzymy - a tu Turek urządził "mandziare!" - rozstawił a swoją spiżarkę z
naczepy i wystawił kurczaki i jakieś sałatki. Pokazał mi że dla mnie jest
krzesełko i wciska mi do reki kurczaka :) Szok - 3 w nocy, ryneczek jakiegoś
małego maisteczka - jakis koniec świata, a tu nam Turek "Mandziare" urządza :D
Ale to nie koneic przygód - Turek jechał do Grudziadza do...Biedronki :) MIał na
jakiejs kartce adres. No wiec dojeżdzamy do Grudziądza, Turek wysiada i idzie do
jakiegoś taksiarza z tą kartką. Słyszę jak ten tłumaczy po polsku. Kumpel
wychodzi wiec się dogadać. No to go pilotujemy łapami jak trafić. Mamy dylemat ,
bo własciwie powinnimmy juz wysiaść na drodze na Gdańsk, później bedziemy
musieli iść pare kilometrów o tej porze z ciezkimi plecakami. Ale trzeba Turkowi
pomóc, on sobie przecież sam nie poradzi. Znowu wysiada dopytać się o drogę.
Marcin więc zaraz za nim i słysze jak tłumaczy jakims ludizm - prosze pani, on
nie ejst pijany, on nie umie po polsku - heh, babka się troche zdziwiła jak jej
zaczał po turecku bełkotać :D
No i w koncu szczesliwie dojechaliśmy do tej hurtowni Biedronki. I przy bramie
dowiadujemy sie ze za 10 minut wyjeżdzają TIRY do...Gdańska! Miały wyjechac pół
godziny wczesniej, ale zaspały - normalnie jakby na nas czekały :) Heh, i
jechały akurat do Biedronki w mojej dzielnicy, miałam transport pod sam dom :)



Temat: Fakty i mity...
gamma_m napisał:

> Człowieku, w 39r. nie było jeszcze zorganizowanego ludobójstwa Żydów.

Nie słyszałeś o
kryształowej nocy
nie słyszałęś o ustawach
norymberskich ?

O Żydach
> cały czas pamiętali, jednak dopiero później okazało się co się naprawdę dzieję.
> Papież dowiedział się o holocauście gdzieś tak w 1943/1944, podobnie zresztą jak
> Alianci.

Możesz to opowiadać mojej babci a pewno i tak ci nie uwierzy !! Kto jak kto ale
kler miał najlepszy wywiad !!!

Ty wychodzisz z założenia że wszystko było wiadome co się dzieje. Otóż
> nie, nawet jak dochodziły pewne sygnały, podchodzono do tego sceptycznie.

O właśnie sceptycznie , bo co Mein Kampf nie czytali ?

Jak
> Karski przywiózł na Zachód materiały o skali niemieckich zbrodni i o obozach, to
> mu z początku nie uwierzyli, bo to było nieprawdopodobne.

Żydzi wpychani do bydlęcych wagonów też nie wierzyli !!

> Byłeś przy tym? Masz jakieś źródło?. Wymyśliłeś to sobie czy też jakieś
> "oświecony" Ci to powiedział?

Pasqualina kochanica piusa XII opowiedział to !! potem poszukam !!

> Koleś trzymajmy się faktów.

Koleś ile ty masz lat ?

Ty chyba jesteś z tych, których teoria nie pokrywa
> się z faktami, to tym gorzej dla faktów. Otóż Papież, wydał oświadczenie w
> momencie wybuchu wojny, ale nie potępił Niemców.

Ahaaaaaaaaaaaa nie potepił agresora fiu fiu !! jak do tego podchodzili niemecy
katolicy ?

Potępił nim wojnę jako taką,
> rzeczywiście nie potępił bezpośrednio Niemców. Ale nie dlatego że lubił Hitlera,
> tylko ze względu na chęć zachowania neutralności i korzyści jakie mogą z tego
> wynikać później.

No to ciekawa teoria namiestnik Jezusa na ziemi nie potępia swoich
współwyznawców bo musi zachować neutralność :)))))))))))))))).
Nawet średni rozgarnięty człowiek wie ze Polska była bazą do napadu na bezbożna
bolszewicka Rosję której pius XII nienawidził z całego serca !!

Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy jak przez ówczesne kraje europejskie było
> traktowane ZSRR. Oni w swojej ideologii mieli agresję, na koncie miliony ofiar,
> i Zachód o tym wiedział. To chyba logiczne że Watykan uważał ich za największe
> zagrożenie, ponieważ ZSRR miało system najbardziej represyjny wobec chrześcijan
> w ogóle.

Ahaaaaaaaaaa dlatego papcio poparł protestanckich Finów a o Polskich katolikach
zapomniał :)))))))))))))))))))))))).

> Ja się nie naćpałem, ale za to Ty chyba jesteś na wiecznym antykościelnym haju.

Heh nie wdycham kadzidła :)))

> Jesteś jak Ci moherowi wariaci z Torunia, tylko po przeciwnej stronie.

Ty taki nie jesteś moherku :)))

No i
> gdzie masz tam Pavelica i Piusa XII razem na tych zdjęciach?

Znajdziemy , nie martw się

,,18 maja poglavnik
został przyjęty na audiencji w Watykanie przez papieża Piusa XII, który udzielił
mu błogosławieństwa"

Chcesz to masz
Tyle razy się
> spotykali i żadnego zdjęcia nie ma, dziwne nie?

Kto mówił o wielu spotkaniach ? jedno odbyło sie 18 maja 1941 roku.

> Nie trzymasz się faktów.

Ty je ignorujesz w ogóle !!

Watyka
> n
> NIE UZNAŁ państwa chorwackiego.

No wcale :)))))))))))))))))))))))))))))))))))).

> Zapytasz mnie zaraz, to co robi tam legat. A
> dlaczego nie ma nuncjusza? Otóż tacy ludzie są potrzebni, że wiedzieć co się
> dzieje, to raz, a dwa potrzebni są do działania.

Qurde nie wiedzieli jak to wprowadzano katolickie porządki ?

Papież wiedział przez to jak
> represyjny jest system chorwacki i słowacki ks Tiso.

No i co ekskomunikował drani ?

Jak pisałem już gdzie
> indziej, w tych krajach nie udało się zorganizować akcji ratowania przed
> represjami.

No bo to były rządy mocno katolickie , wiec ratunku nie było dla nikogo spoza
układu :))))

Pomyśl przez chwile, jak chcesz komuś gdzieś pomóc, to chyba dobrze
> mieć tam swojego człowieka prawda?

No i co gó,wno pomogli i tyle.

> Bo Twoje zarzuty sprowadzają się do tego, że
> byli i widzieli a to czyni ich współodpowiedzialnymi. A to że guzik mogli
> zrobić, chociaż się starali, to nic znaczy?

Mogli ryje pootwierać a nie milczeć proste parobku wikarego ?




Temat: Fakty i mity...
Jakbyś czytał co napisałem z uwagą to byś zauważył, że w 1944 to Niemcy Żydów
węgierskich wywieźli do Auschwitz, a nie Papież ratował Z tym czasie Żydów z
Bułgarii i Rumunii. Robił to wcześniej.

"Ciekawe gzie on był w 1939 roku ?"..."nagle przypomnieli sobie szmaciarze o
Żydach ?"

Człowieku, w 39r. nie było jeszcze zorganizowanego ludobójstwa Żydów. O Żydach
cały czas pamiętali, jednak dopiero później okazało się co się naprawdę dzieję.
Papież dowiedział się o holocauście gdzieś tak w 1943/1944, podobnie zresztą jak
Alianci. Ty wychodzisz z założenia że wszystko było wiadome co się dzieje. Otóż
nie, nawet jak dochodziły pewne sygnały, podchodzono do tego sceptycznie. Jak
Karski przywiózł na Zachód materiały o skali niemieckich zbrodni i o obozach, to
mu z początku nie uwierzyli, bo to było nieprawdopodobne.

"To ciekawe czemu to wspierał go modłami ?"

Byłeś przy tym? Masz jakieś źródło?. Wymyśliłeś to sobie czy też jakieś
"oświecony" Ci to powiedział?

"Czemu milczał kiedy hitler zajmował Polskę, a darł ryj kiedy Ruscy zajmowali
> Finlandię ?
> czemu milczał kiedy mordowano Żydów a darł ryj kiedy Niemcy w szkołach
> zdejmowali krzyże ?
> Podać więcej przykładów ?"

Koleś trzymajmy się faktów. Ty chyba jesteś z tych, których teoria nie pokrywa
się z faktami, to tym gorzej dla faktów. Otóż Papież, wydał oświadczenie w
momencie wybuchu wojny, ale nie potępił Niemców. Potępił nim wojnę jako taką,
rzeczywiście nie potępił bezpośrednio Niemców. Ale nie dlatego że lubił Hitlera,
tylko ze względu na chęć zachowania neutralności i korzyści jakie mogą z tego
wynikać później.

"a darł ryj kiedy Ruscy zajmowali
> Finlandię ?"

Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy jak przez ówczesne kraje europejskie było
traktowane ZSRR. Oni w swojej ideologii mieli agresję, na koncie miliony ofiar,
i Zachód o tym wiedział. To chyba logiczne że Watykan uważał ich za największe
zagrożenie, ponieważ ZSRR miało system najbardziej represyjny wobec chrześcijan
w ogóle.

"Naćpałeś sie ?"

Ja się nie naćpałem, ale za to Ty chyba jesteś na wiecznym antykościelnym haju.
Jesteś jak Ci moherowi wariaci z Torunia, tylko po przeciwnej stronie. No i
gdzie masz tam Pavelica i Piusa XII razem na tych zdjęciach? Tyle razy się
spotykali i żadnego zdjęcia nie ma, dziwne nie? Nie trzymasz się faktów. Watykan
NIE UZNAŁ państwa chorwackiego. Zapytasz mnie zaraz, to co robi tam legat. A
dlaczego nie ma nuncjusza? Otóż tacy ludzie są potrzebni, że wiedzieć co się
dzieje, to raz, a dwa potrzebni są do działania. Papież wiedział przez to jak
represyjny jest system chorwacki i słowacki ks Tiso. Jak pisałem już gdzie
indziej, w tych krajach nie udało się zorganizować akcji ratowania przed
represjami. Pomyśl przez chwile, jak chcesz komuś gdzieś pomóc, to chyba dobrze
mieć tam swojego człowieka prawda? Bo Twoje zarzuty sprowadzają się do tego, że
byli i widzieli a to czyni ich współodpowiedzialnymi. A to że guzik mogli
zrobić, chociaż się starali, to nic znaczy?



Temat: Wątek adopcyjny Magdy M. ZAJRZYJ!
Cukierniane kotki spod hotelu niedaleko Torunia
Przeklejam z naszej strony fundacyjnej:

Kilka dni temu skontaktowali się z nami Agata i Konrad, opowiedzieli nam o
kotach przebywających za hotelem pod Toruniem przy Szkole Medialnej ks. R.
Pojechaliśmy tam razem zobaczyć, jak możemy pomóc, zawieźć trochę jedzenia. To,
co zobaczyliśmy, było smutne, tragiczne i przerażające - nie ze względu na
tragiczny widok kotów, ale ze względu na widok tego miejsca... Koty nie mają
tam najmniejszego schronienia, śpią pod stertami desek, metalu i innych śmieci.
Porażające wrażenie robi widok majestatycznego budynku Szkoły w porównaniu ze
starym budynkiem hotelu, za którym jest wielka graciarnia i pełno resztek
jedzenia. Jedzenie wyrzucają pracownicy restauracji hotelowej... Są to przede
wszystkim buraki i resztki warzyw (które walają się po śniegu). Sprawa już
jakiś czas temu została zgłoszona do TOZ-u oraz OTOZ-u, jednak te organizacje
nic nie zrobiły. Próby porozumienia się z dyrekcją hotelu (budki dla kotów,
jedzenie) ewidentnie pokazują, że koty są tam niechciane ("najlepiej je
wszystkie wytruć").

Kiedy tam pojechaliśmy, na jedno kicianie przybiegło 11 kotów, w tym jeden
maluszek 3-miesięczny oraz kilka 7-miesięcznych kociąt. Reszta wygląda na
starsze koty (aczkolwiek nie stare). Kilka kotów wygląda tragicznie, oczy
wymagają intensywnego leczenia, kilka ma zmiany w płucach, innym brak futerka
na pyszczku. Niestety ledwo który z tych kotów nadaje się do natychmiastowej
adopcji, co jest dla nas ogromnym problemem, gdyż brakuje nam miejsc, gdzie
można by było je podleczyć, wykastrować oraz szukać im nowych domów. Trójka
kociąt stamtąd została uratowana przez Agatę, dziś mają cudowne domy i są
wspaniałymi miziakami.

Szukamy dla tych kotów domów tymczasowych lub chętnych do adopcji wirtualnej.
Spróbujemy pomóc tym kotom na tyle, na ile się da. Dla kilku z nich udało nam
się już zorganizować potencjalne domy tymczasowe. Chcielibyśmy jednak pomóc
wszystkim...

Zdjęcia oraz bieżące informacje znajdziesz tutaj
www.forum.miau.pl/viewtopic.php?t=55551______________________________________________

Udało nam się na razie zabrać stamtąd 9 kotów.

2 zostały zabrane przez Agatę i Konrada, 2 znalazły tymczasowe schronienie w
schronisku (niestety, ale tam mają lepsze warunki niż przy hotelu i są pod
opieką weterynarza przede wszystkim), a 5 jest w Kociej Dolinie:

Szarlotka - ur. ok. 06.2006

Wuzetka - ur. ok. 10.2006

Muffinka - ur. ok. 06.2006

Delicja - roczna kotka - znalazła już dom u Karoliny i Tomka z Bydgoszczy :)

Karmelka - ur. ok. 20.08.2006

Szczegóły dotyczące kotów spod hotelu - na naszej stronie www.kociadolina.pl
Zapraszam!



Strona 2 z 3 • Wyszukano 161 postów • 1, 2, 3
Powered by WordPress